• Wpisów:43
  • Średnio co: 18 godzin
  • Ostatni wpis:2 godziny temu
  • Licznik odwiedzin:1 194 / 34 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Jest tu ktoś.. Co się z Wami stało...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dzisiaj masakra masakra masakra. Zjadłam chyba z milion kcal. Nie wiem czy to przez zbliżający się okres czy co. Nawet w święta tyle nie zjadłam. Ehhh
 

 
Wyjechała bym najchętniej gdzieś. Marzy mi się odpocząć od codzienności, od tego miejsca gdzie teraz jestem. Potrzebuję pooddychac innym powietrzem, nabrać dystansu do wszystkiego. Zaczynam się dusić. Rodzina bliscy zaczynają mnie irytować. Nie mam ochoty na spotkania z nimi...
 

 
Święta święta i po świętach. Trochę mnie one zmęczyły. Teraz będę po nich odpoczywać. Najgorsze było to że nie było nawet ciut śniegu i magia świąt gdzieś uleciała. Ale pewnie za to śnieg będzie na Wielkanoc.
Dzisiaj wszystko mnie denerwowało. Szalały we mnie skrajne emocje. Szkoda że mój M. nie potrafi zrozumieć że czasami kobieta ze zmęczenia i ogólnie miewa gorsze dni. Szkoda że się nie domysli żeby przyjść po prostu przytulić i nic nie mówić ani komentować...

Co do jedzenia było dobrze
 

 
WESOŁYCH ŚWIĄT
 

 
Zmęczona, zmęczona, zmęczona....
 

 
Nie ma mnie bo nie dość że trwają u mnie przygotowania to jeszcze rozchorowalo mi się dziecko dramat
 

 
jejku, jak mi dzien szybko zleciał. Miałam w planach dzisiaj ubranie choinki i zrobienie pierogów z suszonymi śliwkami na wigilię. Efekt taki że choinka stoi ( jeszcze nigdy nie ubierałam choinki w tak szybkim tempie, ale chciałam wykorzystać drzemke dziecka), a do pierogów zdążyłam ugotować tylko śliwki. Jutro od rana wezme sie w koncu za te pierogi. Dobrze ze pierogi z grzybami i uszka juz mam. Ale jak sobie pomyśle ole jeszcze roboty przede mna, to chce zeby juz bylo po swietach. Grunt to dobra organizacja i dobre nastawienie

do tego nalesnika z poprzedniego postu dokładam 3 wafle ryżowe z jajkiem ma twardo i banana

z aktywmosci: brzuszki x 100 i ćwiczenia z agrafką na uda x 300
 

 
jakis taki dziwny ten dzien. Jak do tej pory zjadłam tylko naleśnika z serem, ale to nie przez to ze nie chce jesc, poprostu nie mam czasu. Nie planuje ze dzisiaj poćwicze, samo sie roztrzygnie
 

 
dzisiejszy bilans nie podluczony ale zadowalający

aktywnosc: 30 min orbitrek i calodzienna aktywnosc przy dziecku i obowiazkach domowych
  • awatar insulinooporna: No tak, liczę się, że jak zaczną iść ząbki to spania raczej nie będzie, ale i tak wydawało mi się, że dzieci się budzą w nocy :D Dziękuję, że mnie uspokajasz :)
  • awatar insulinooporna: Gratuluję :) Oby tak dalej !!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
caĺy dzien mysle o mojej wadze...jest mnie za duzo...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
waga z rana 59,4 kg (moj wzrost 170 cm) pierwszy cel 57 kg
 

 
godz 5.44. Dziecko glodne wiec trzeba dac mu jesc. Najedzone slodko zasypia. A ja? Zasnąć już nie moge i rozmyślam. Czuje jak ssie mnie w żołądku, ale woda chociaż troszke ten głód stłumi. Jak wstane to w koncu zważe sie aby moc widziec efekty. Nie lubie się ważyć. Waga mnie parzy....
  • awatar insulinooporna: 5:28 Mała głodna więc też dałam jej jeść - heh... Natomiast ja już nie pójdę spać - muszę zjeść w przeciągu godziny od przebudzenia, ze względu na cukier i insulinę. No i nie mogę pić, bo muszę zażywać pieprzony euthyrox, a on na czczo i popija się malutkim łykiem wody. Więc nie dałabym chyba rady bez wody się położyć ponownie. Ssanie w żołądku jest pozytywne ;) Daje poczucie lekkości - przynajmniej dla mnie. Co do wagi... ja ważę się 3-4 razy dziennie... Nie wiem po co... ale to robię.
  • awatar mrsskinnymommy: @فراشة: łooo. To widze że też boisz sie wagi
  • awatar فراشة: Ostatnim razem ważyłam się w październiku.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Dzisiaj intensywy dzien. Nie dawno wrocilismy do domu. Nie wiem czy bede miala czas aby jeszcze dzisiaj poćwiczyć musze ogarnąć dom, małego szkraba. Dobrze że chociaz z jeszeniem dzisiaj dobry wynik. Jutro nigdzie sie z domy nie wybieram wiec nadrobie z ćwiczeniami.
 

 
Dzień dobry. Dzisiaj poniedziałek, poczatek tygodnia i tym samym poczatek nowych wyzwan i realizacji zamierzonych planów. Trzeba być dobrej myśli innastawić się na "tak". W dużej mierze to czy nam się uda osiągnąć zamierzony cel zależy od nastawienia, od tego co siedzi nam w głowie. A wiec


Mnie dzien dobrze sie rozoczął poniewaz bylam na paznokciach. Zrobiłam coś dla siebie. Może to puste co pisze, ale uwierzcie że gdy siedzi sie praktycznie cały czas w domu przy małym szkrabie, wyjście na paznokcie robi sie czymś wielkim Aż sie lepiej czuje psychicznie

Miłego dnia
 

 
Ejj wcielo mi jeden z wczesniejszych wpisów. Co się dsieje
 

 
No i potrenowane. Pół godz na orbitreku do tego brzuszki, przysiady, wykroki.
 

 
Wczoraj było o słodyczach, a dzisiaj będzie o pieczywie. Wczoraj się ganiłam, a dzisiaj się pochwalę ( bo tak też czasami trzeba). Od ponad dwóch tygodni nie jem pieczywa, i nawet dobrze mi to przyszło. Chleb zastępuje waflami ryżowymi. od tego czasu zauważyłam że mam lepsze trawienie. Staram się unikać produktów mącznych. Zastanawiam się nad całkowitym wykluczeniem glutenu. Czy któraś z Was ma z tym jakieś doświadczenie i może się ze mną podzielić???

A tak poza powyższym dzisiaj mam totalne zmęczenie organizmu. Nic tylko spać spać spać.

Przeraża mnie wizja nadchodzących świąt i to nie pod względem jedzenia. Drażni mnie ta cała świąteczna "szopka". Nie jestem kulinarnym ekspertem a znów czeka mnie przygotowywanie dań. Dodać do tego sprzątanie i inne przygotowania, czuję ze w dzień wigilii kiedy pasowało by się radować, ja będę padać na twarz ze zmęczenia i będę marzyć o tym aby było po świętach. No nic trzeba to przetrwać i tyle....
  • awatar mrsskinnymommy: @فراشة: Ojj ile przydatnych informacji, dziekuje
  • awatar فراشة: Jeśli chodzi o gluten to zdaża mi się go zjadać jedynie w wegetariańskich zamiennikach mięsa ( bardzo źle to znoszę ) i w ciastkach gotowcach. Pieczywa nie jem już od 6 lat. Odzwyczaiłam się. Bezglutenowe pieczywo smakuje jak styropian, ale tosty możesz zatąpić np cukinią / batatami upieczonymi i przekrojonymi w plastry. Makarony kupuję z konjacu, wodorostów, albo z warzyw. Lubię też makaron z quinoa, czaem z ryżu. W moim przypadku nie występuje celakia, ale po badaniach dowiedziałam się, że jeden gen w moim organiźmie negatywnie reaguje na gluten, dlatego puchnę, mam biegunkę i złe samopoczucie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dlaczego ja jestem taka słaba. Chodzi mi o słodycze, nie mogę się oprzeć. Ehh.... dzisiajz aktywności to tylko sprzątanie....

Kiedy będzie lepiej?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Na brzuchu mam blizny, blizny macierzyństwa. Ale lubie je, są takie artystyczne. Wyglądają jak centki dzikiego kota. Jak uda mi się zeszczuplec nie będę miała oporu by się pokazywać w dwuczęściowym stroju k apielowym.

Może to nie dojrzałe co piszę. Z jednej strony matka a z drugiej osoba która chce chudosci. Ale ja taka jestem zawsze taka byłam. Zawsze chciałam być chuda Koscista. Z tego myślenia nie wyleczyl mnie nawet mąż, chociaż dla niego jestem najpiękniejsza. Ja źle się czuję w swojej skórze i tyle...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
koniec z lenistwem, trzeba w końcu zabrać się za siebie...koniec z wymówkami, a to że nie mam czasu, a to że nie mam siły itp itd. Pół godz w ciągu dnia na pewno się znajdzie na ćwiczenia. Jestem totalnym leniem. Orbitrek stoi w sypialni i się kurzy a ja nie ćwicze. Do wagi sprzed ciązy zostało mi 3 kg i za żadne skarby nie moge tego zrzucić. Do tego mój chudy mąż lubi na wieczór wyciągnąc chipsy, czekolade i inne łakocie a ja mam tak słabą silną wolę że nie potrafię się oprzeć. ehhh

po nowym roku szykuje mi się większa impreza i chciałabym dobrze na niej wypaść.

potrzebuje motywacji i pomocy
 

 
Ta pogoda mnie wykonczy. Raz śnieg raz deszcz,wieje praktycznie cały czas, zero słońca jak tu człowiek psychicznie ma czuć się dobrze.
Nie mam siły na nic...